W drodze trzeba być przygotowanym na wszystkie niespodzianki. Często zdarza się, że autostopowy bakcyl  — dosłownie  —  spędza nam sen z powiek, sprawiając, że zapominamy o znalezieniu miejsca na spędzenie nocy . Co wtedy?

 

Pomysł 1. Na dziko

Czymś naturalnym dla mnie jest kierowanie się zasadą Pumby— tam dom Twój, gdzie Twój zadek Sprowadza się ona do wyciągnięcia śpiwora i ułożenia się grzecznie na ziemi.

Trzeba jednak mieć na uwadze zasady bezpieczeństwa. Fatalnym pomysłem jest kładzenie się na poboczu/wjeździe itp. O ile rozsądniejszym jest znalezienie cichego, ciemnego kącika gdzieś na stacji benzynowej, a następnie ulokowanie się tam, o tyle siedzenie w pobliżu wejścia, przy którym kręci się wiele podejrzanych gentelmanów, jest niepotrzebnym kuszeniem losu.

Preferowaną — głownie przez romantyków — formą noclegu jest rozłożenie się na noc na plaży. Jest to z pewnością przyjemna forma noclegu — wakacyjny, wygrzany od słońca piasek zapewni nam ciepło, a szum fal ukołysze nas do snu.

 

Pomysł 2. Pod namiotem

Jest to opcja, na którą decyduje się większość poszukiwaczy przygód. Jeżeli nie chcemy by nasz sen został zakłócony przez deszcz, pod chmurką, warto zaopatrzyć się przed podróżą w namiot. Wybór miejsca na jego rozbicie, powinien być wsparty tymi samymi zasadami jak przy noclegu „na dziko — powinno być ukryte, najlepiej za jakimiś krzakami, słabo widoczne z drogi. Dzięki temu można spać spokojnie wiedząc, że nikt obcy nie zainteresuje się namiotem.

Wybór namiotu

Sukces naszej wyprawy, w szczególności jeżeli wybieramy się w rejony nieczęsto odwiedzane przez turystów, w dużej mierze zależy od jakości sprzętu, który ze sobą weźmiemy. Podstawowym elementem naszego wyposażenia powinien być namiot, który można zaszufladkować do jednej z poniższych kategorii:

  • Tani — czyli taki do 400zł (namiotu z hipermarketów nawet nie biorę pod uwagę).
  • Wytrzymały — czyli taki, który posłuży nam na kilka wycieczek i nie rozleci się po pierwszym wyjęciu z opakowania.
  • Lekki — czyli taki, który pozwoli nam bez nadwerężania kręgosłupa podróżować z nim przez kilka tygodni. Nie podaję tutaj konkretnej wagi, ale ten parametr jest szczególnie ważny dla osób korzystających z tanich linii lotniczych.

Trudno jest znaleźć namiot doskonały posiadający te wszystkie cechy. Za sukces można uznać znalezienie namiotu cechującego się chociaż dwoma z powyższych punktów. Namiot idealny po prostu nie istnieje.

Namiot namiotowi nie jest równy i przed jego zakupem należy wziąć pod uwagę kilka innych aspektów, poza tymi stricte mechanicznymi czy finansowymi.
Dobry namiot, to taki, który:

  • Wykonany jest z materiału wodoodpornego i chroniącego przed wiatrem. Niestety, wiele tropików wykonanych jest z wątpliwej jakości tworzywa, które nie dość, że nie ochroni nas przed deszczem, to jeszcze nie pozwoli wodzie wydostać się na zewnątrz.

Poliamidy, poliestry, wzmocnione jeszcze odpowiednią impregnacją (silikon lub powłoka teflonowa) — to tylko niektóre z technologii ułatwiających podróżnikom życie.

  • Posiada pałąki wykonane z wytrzymałego, elastycznego materiału. Jest to szczególnie ważne dla namiotów wolnostojących, czyli takich, które rozbijamy na betonie, skale czy innym twardym podłożu bez pomocy i możliwości wbicia śledzi; Same śledzie, o ile nie podróżujesz samolotem, powinny być po prostu wytrzymałe. Nie ma sensu kupować plastikowych śledzi, chyba, że musisz przejść kontrolę na lotnisku. Wtedy te aluminiowe nie zostaną dopuszczone do bagażu podręcznego, i albo będziesz musiał radzić sobie patykami, albo nici z wylotu;
  • Posiada (posiada, posiada) kolor tropiku dostosowany do przeznaczenia całego namiotu. Jeżeli chcemy pozostać niezauważeni, to nierozsądnym jest kupowanie jaskrawych namiotów — pomarańcze, błękity odpadają. Najrozsądniej jest kupić namiot w kolorze zielonym, szarym lub brązowym. Czarny również się nie nadaje — jest w nim zbyt gorąco latem.

Sam korzystam z namiotu Coleman Crestline 2L. Spełnia on 2 podstawowe warunki: jest tani (~250zł) i wytrzymały. Niestety swoje waży, więc zabieranie go ze sobą w podróż samolotem jest dosyć kłopotliwe. Tak jak pisałem — idealny namiot nie istnieje.

Po więcej informacji odsyłam na tę stronę: LosWiaheros. Andrzej Budnik,  szerzej omówił problem wyboru namiotu podając konkretne wady i zalety poszczególnych modeli.

 

Pomysł 3. Internetowa gościnność

Couchsurfing

Idea couchsurfingu narodziła się pod koniec 2002 roku w Ameryce. Z początku, miała służyć wąskiej grupie znajomych, jednak z czasem idea ogarnęła cały świat. „Wypożyczanie kanapy”, bo tak w wolnym tłumaczeniu można tę inicjatywę nazwać, polega na tym, że życzliwi ludzie przyjmują pod swój dach podróżników zapewniając im schronienie, ciepły posiłek i prysznic.Wszystko odbywa się bezinteresownie, zgodnie z zamysłem „jak ja kiedyś będę potrzebował pomocy to ktoś mi pomoże”. W serwisie istnieje system komentarzy, którymi host (gospodarz) i surfer (gość) wymieniają się po spotkaniu. Pozwala to zweryfikować wiarygodność zarówno jednej jak i drugiej strony.

Sam z couchsurfingu korzystałem nie raz — czy to jako host, czy jako surfer. Nigdy nie zdarzyło mi się abym natrafił na podejrzane osoby — każdy był niesamowicie otwarty, miły i pomocny.

Przyjmując pod swój dach osoby z różnych krajów, różnych wyznań i kultur sprawiamy, że, nawet jeżeli sami nie jesteśmy w stanie w danym momencie wyruszyć świat, to „świat” może przyjść do nas, a my możemy uczestniczyć w rozwoju międzykulturowego społeczeństwa.

Warm Showers

Innym wyjściem jest korzystanie z serwisu Warm Showers. Jest to ogólnoświatowa społeczność działająca na tej samej zasadzie, co Couchsurfing z tą różnicą, że jest ona przeznaczona dla rowerzystów. Zawężenie grupy odbiorców sprawia, że użytkowników jest znacznie mniej, ale dużo łatwiej jest znaleźć u kogoś schronienie.

 Hospitality Club

Pierwszą chronologicznie działalnością społeczną zrzeszającą gospodarzy i podróżników, był Hospitality Club. Różnicą pomiędzy tym portalem, a pozostałymi jest fakt, że tożsamość nowego użytkownika musi zostać zweryfikowana przez inną osobę, aktywnie działającą na rzecz klubu.

Pomysł 4. Squaty/dworce i inne

Spanie na lotniku czy dworcu jest całkiem sensownym rozwiązaniem. Mamy prawie stuprocentową pewność, że będzie tam:

  • ciepło,
  • sucho,
  • toaleta,
  • względnie bezpiecznie.

Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie rozwalać się na siedzeniach niczym szach perski (moje autorskie określenie tej quasi-horyzontalnej pozycji), bo chwila nieuwagi i wygody może drogo kosztować — stajemy się łatwym celem dla złodzieja. Śpiąc na zmianę z kompanem lub po prostu płytkim, lekkim snem możemy tego uniknąć, a organizm w jakimś stopniu i tak odpocznie przed kolejnym dniem.
Jeżeli jednak znajdujemy się w miejscu, w którym dworzec centralny uporczywie przypomina nam o zamierzchłych czasach PRLu, zawsze można poszukać rozwiązań awaryjnych. Przykładem może być:

  • nocleg w pustostanie (chroni przed deszczem oraz wiatrem),
  • w kabinie TIRa — jeżeli nasz kierowca się zgodzi to w ciężarówce z reguły są dwa łóżka. Węższe na górze i szersze, rezerwowane przez gospodarza pojazdu, na dole,
  • w naczepie TIRa (zdarzyło mi się spać (dosłownie) na towarze wartym 35tys. zł),
  • spanie pod mostem — brzmi to trochę jakbyśmy byli bezdomnymi, ale lepsze to niż pałętanie się po mieście bez celu i szukanie guza,
  • znalezienie squatu — trzeba być jednak przygotowanym na dość specyficzne towarzystwo i raczej nie jest to najbezpieczniejsza z opcji noclegowych.

 

Pomysł 5. Przypadkowo poznani życzliwi ludzie

Takich ludzi się nie znajduje, to oni znajdują nas. Są to osoby, które widząc, że jesteśmy w kropce, postanawiają nas u siebie ugościć. Nie muszą znać naszego profilu na facebooku, couchsurfingu, warm showers czy gdziekolwiek indziej — widzą, jakimi jesteśmy ludźmi i na tej podstawie chcą być dla nas życzliwi. Kij jednak zawsze ma dwa końce — my też nie jesteśmy w stanie zobaczyć, ile mają rekomendacji od podróżników, tego czy zdarzały się z tymi ludźmi jakieś nieprzyjemne sytuacje. Jedyne, co mamy, a raczej powinniśmy mieć w takich sytuacjach, to otwarte serce i umysł.

Sam kilkukrotnie doświadczyłem takiej gościnności i mam z tymi ludźmi kontakt do dzisiaj.

 

Śmiało, powiedz co o tym myślisz!