Moje wielkie chińskie wesele

 Moje wielkie chińskie wesele Kolejny dzień bez karty kredytowej, kolejny przeciwnik w kalambury, tym razem kierowca ciężarówki. Powoli miałem dosyć ciągłego tłumaczenia co, jak i dlaczego. Ręką machnąć, tutaj pokazać obrazek, tutaj coś na palcach – cała procedura dogadywania się była już w pełni zautomatyzowana niczym na jakieś hali produkcyjnej. Monotonia przed którą uciekałem dopadła…